Mówimy – Krynica Zdrój, myślimy – pijalnie wód mineralnych. Dużo tych pijalni.

Teraz już wiem jak smakuje woda bespośrednio ze źródła, a nie z butelki. Różnica – ogromna. Ale tak ogólnie, to Krynica sama w sobie jest takim miejscem bardzo oldskulowym. Wrażenie sprawia takie, że nic tu się nie zmieniło od wielu, wielu lat i czas jak gdyby się zatrzymał… Nie będę pisać, że to jest raj dla emerytów. Bo nie chcę pisać banalności…

Przez trzy dni, które tam byliśmy, miasto Krynica było pochłonięte gęstą mgłą doprawioną czasami mrzawką, a wszędzie do okoła świeciło słoneczko. Więc to było prawdziwe polowanie na słońce, dzięki któremu, zwiedziliśmy trochę okolic Krynicy:

Zaczęliśmy od Jaworzyny Krynickiej i muszę przyznać, że wjechaliśmy tam kolejką gondolową, która jest najbardziej nowoczesną w Polsce. Trzeba więc było to cudo techniki wypróbować. A wyglądało to mniej więcej tak:

Poranna mgła tworzyła dookoła piękne obrazy. Śniegu prawie nie było, ale słoneczko już świeciło i było dobrze!

Stojąc na Jaworzynie, ważne było nacieszyć oczy widokiem na Tatry, oddalone o 50 km w linii prostej. Ten widok nie jest łatwy do spostrzeżenia, ponieważ drzewa skutecznie przeszkadzają w robieniu zdjęc, zasłaniając Tatry. No ale cóż – nie pójdę przecież wycinać drzew…

Po ekspresowym wjechaniu na Jaworzyne (wstyd, ja wiem) trzeba było chociaż trochę się zrehabilitować i wejść… na Góre Parkową. Wiem, nie ma się czym chwalić, ale kilka ładnych zdjęc po drodze udało się jednak zrobić.

Piękna grudniowa jesień w okolicach Góry Parkowej:

Z samej góry widoki są umiarkowanie imponujące, delikatnie mówiąc. Nie zmienia to faktu, że sam spacer sprawił mi dużo przyjemności. Ja po prostu lubię chodzić.

W ramach połowania na słońce wybieramy się również do Muszyny i zwiedzamy ruiny zamku na prawym brzegu Popradu. Ruiny (pozostałości wieży i muru tarczowego) znajdują się na szczycie stromej górki o wysokości 527 m n.p.m. nazywanej również Baszta lub Zamczysko. Sama Muszyna jest bardzo malowniczym miasteczkiem, szczególnie oglądana z góry.

Nie udało się tym razem sięgnąć glębiej w okolice i pozwiedzać cudowne drewniane cerkwie, które są tu na szlakach architektury drewnianej. Chodzi mi o Cerkwie Klucza Muszyńskiego oraz o Szlak Cerkwi Łemkowskich. Zasługuje to na cały osobny wyjazd. Więc, kiedyś na pewno jeszcze wrócę w okolice Krynicy 🙂